W ostatnim czasie obowiązujące prawo zmienia się bardzo dynamicznie. Dotyczy to wielu sfer życia, poczynając od spraw podatkowych (tzw. Polski Ład z m.in. utrudnieniem wykupu firmówki z leasingu, o czym pisaliśmy TUTAJ), przez niekorzystny net-billing w rozliczaniu fotowoltaiki, a kończąc na nowym taryfikatorze mandatów i nowelizacji ustawy o ruchu drogowym. Zobaczmy zatem, co się zmieni po wakacjach oraz jaki będzie to miało wpływ na przeciętnego właściciela pojazdu.

Oczywiście nie ulega wątpliwości, że znalazłoby się jeszcze mnóstwo mniej lub bardziej kontrowersyjnych zmian, o których wspomnieliśmy powyżej, ale dziś skupimy się na nowościach dotyczących stacji kontroli pojazdów i wykonywanych przez nie badaniach technicznych w świetle nadchodzących zmian.

Kandydatka na słowo roku? „Podwyżka!”

Cóż, nie sposób nie zgodzić się z tym nagłówkiem. Przyzna to każdy, kto na co dzień kupuje różne dobra i usługi. Wzmożona inflacja od dobrych kilku miesięcy stała się faktem, a to z kolei przekłada się na kolejne sfery życia gospodarczego i społecznego w Polsce. Podwyżki nie ominęły również branży automotive jak np. ceny samochodów nowych i używanych oraz wszelkich usług związanych z motoryzacją.

Warto tutaj wspomnieć, że działania rządu polegające na, bądź co bądź, bezprecedensowych obniżkach podatku VAT na wybrane grupy dóbr konsumpcyjnych to działania doraźne. O czym przekonali się niejednokrotnie klienci popularnych sklepów dyskontowych, kupując podstawowe artykuły żywnościowe. Skutek – ceny spadły nieznacznie lub pozostały na tym samym poziomie ze względu na podwyżki innych kosztów związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej. Chodzi tutaj m.in. o: paliwa, energię elektryczną, ogrzewanie, wyższą pensję minimalną i wzrost bazowych stawek, które służą do wyliczania obowiązkowych składek na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne. Z kolei niedopracowany program pn. „Polski Ład” wprowadził tylko niepotrzebną nerwowość i niepewność oraz zwiększenie kosztów dla wybranych przedsiębiorców.

Zmartwienia kierowców i diagnostów w 2022 r.

Jak widać rok 2022 przywitał nas tym, z czym zwykle mamy do czynienia w okresie „ponoworocznym”, jednak tym razem skala zmian i niepewności okazała się znacznie większa niż w poprzednich latach. Standardowo dostało się także kierowcom, którzy od stycznia br. mogą liczyć na srogie mandaty, zmiany w przepisach ruchu drogowego oraz… nowy taryfikator stawek za badanie techniczne pojazdu, a ponadto bardziej restrykcyjne podejście do wielu spraw związanych z samą procedurą kontrolną.

Co więcej, już teraz, czyli od początku tego roku, obowiązuje podwyższona stawka grzywny („mandatu”) za brak ważnego badania technicznego i wynosi ona od 1500 zł do nawet 5000 zł. W pakiecie mamy też zatrzymanie dowodu rejestracyjnego. Natomiast alternatywą dla wysokiej grzywny może być areszt lub ograniczenie wolności. Dla kierowców świadomie unikających rzetelnej kontroli swojego wysłużonego samochodu może to być przyczynek do głębszej refleksji nad potencjalnym ryzykiem czyhającym na domowy budżet, a często nawet i bezpieczeństwem na drodze. Jednak pamiętajmy, że uczciwy kierowca również może zapomnieć o wizycie w SKP. Tak czy owak – w razie przyłapania, zero litości.

Nostalgia za starymi, dobrymi czasami każe wspomnieć, że jeszcze w grudniu „frycowe” opiewało na blankiecik o wartości od 20 do 500 zł. Ale to było „dawno” i nieprawda. W razie kolizji lub wypadku, osoba poszkodowana, kierująca autem bez ważnego przeglądu technicznego może otrzymać niższe odszkodowanie z polisy OC. A jeśli był to pakiet OC+AC, ubezpieczyciel może odmówić wypłaty w ramach AC.

Dlaczego będą podwyżki na „przeglądzie”?

Środowisko diagnostów argumentuje to faktem, iż obowiązująca cena standardowego badania technicznego wynosi 99 zł brutto (auta z instalacją gazową 162 zł brutto) i nie zmieniła się od 2004 r. Co ciekawe w latach 2004-2020 pensja minimalna wzrosła o ok. 340%, a inflacja (liczona narastająco) o ok. 44%. Daje to poglądowy i dość przemawiający do wyobraźni obraz obecnej sytuacji diagnostów, którzy narzekają na rosnące koszty prowadzenia działalności. Niektórzy nawet rozważają zamknięcie stacji.

Jeśli ktoś z Was widział na przestrzeni ostatnich lat działania inwestycyjne lokalnych stacji kontrolo np. w sprzedaż ubezpieczeń OC, kooperację z warsztatami samochodowymi, wypożyczalniami pojazdów czy myjniami samoobsługowymi, a nawet punktami kurierskimi i paczkomatami, ten doskonale wie, że są to działania mające zwiększyć rentowność tych stacji.

Należy dodać, że zapowiadana nowelizacja wynika nie tylko z wyżej wymienionych powodów, ale także z wdrożenia dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/45/UE z dnia 3 kwietnia 2014 r. w sprawie okresowych badań zdatności do ruchu drogowego pojazdów silnikowych i ich przyczep. No dobrze, znamy już tło zmian, przejdźmy teraz do konkretów, o których poniżej.

Badanie techniczne po nowemu

Choć zmiana prawa cały czas jest konsultowana na komisjach parlamentarnych, to już teraz można wskazać, co najprawdopodobniej zmieni się dla posiadaczy aut tuż po wakacjach. Należy przypomnieć, że standardowa procedura kontrolna obejmuje takie podzespoły jak: nadwozie, zawieszenie, hamulce, układ kierowniczy, ogumienie, układ wydechowy, pasy bezpieczeństwa, gaśnicę i trójkąt ostrzegawczy oraz emisję spalin i oświetlenie. Z tym, że do weryfikacji niektórych punktów podchodzi się dość nonszalancko.

Co zmieni się dla właścicieli pojazdów:

  • cena – postulowana stawka dla samochodu osobowego z silnikiem benzynowym lub diesla wzrośnie z 99 do 184,50 zł brutto;
  • kara za spóźnione wykonanie obowiązkowego badania technicznego – jeśli opóźnienie wyniesie powyżej 30 dni, to za wykonanie przeglądu trzeba będzie zapłacić podwójną stawkę, czyli 369 zł; co więcej, dodatkowa kwota (184,50 zł) nie stanie się ekstra zyskiem właściciela stacji, a powędruje na konto Transportowego Urzędu Technicznego; warto dodać, że kara nie będzie miała zastosowania dla osób, których auto zostało czasowo wycofane z ruchu, a także przy uszkodzeniu konstrukcji nośnej pojazdu oraz w sytuacji stwierdzenia poważnej szkody;
  • zachęta do wcześniejszego przeglądu – właściciele samochodów, którzy działają zawczasu będą mogli udać się do stacji kontroli pojazdów nawet 30 dni przed datą badania wpisaną do dowodu rejestracyjnego; to przydatne rozwiązanie dla osób, które muszą wykonać przegląd wcześniej np. z powodu wyjazdu czy niechęci do odkładania wizyty w SKP na ostatnią chwilę;
  • większa dbałość o stan samochodu – badanie emisji spalin i ustawienia świateł nie będzie już pomijane, jak to było dotychczas; co ciekawe cały czas podnosi się argumenty za bardziej szczegółowym sprawdzaniem filtrów cząstek stałych (DPF/FAP) oraz nakładaniem surowych kar za ich bezpodstawne usuwanie.

Natomiast dla właścicieli SKP zmieni się:

  • wysokość wpływów (jw.);
  • wprowadzenie obowiązku fotografowania badanego pojazdu – wiąże się to z wykonaniem zdjęć, na których mui być widoczne całe auto z tablicą rejestracyjną na stanowisku kontrolnym, a na kolejnym aktualny przebieg; oprócz tego, każde zdjęcie musi być opatrzone datą i godziną wykonania oraz być przechowywane przez minimum 5 lat;
  • procedura badania – przeprowadzana zgodnie ze wskazanym przedmiotem i zakresem dla danego typu pojazdu przy wykorzystaniu wymaganego wyposażenia dedykowanego do czynności pomiarowych i kontrolnych (np. obowiązkowe badanie wspomnianej emisji spalin czy ustawienia świateł);
  • przeprowadzanie kontroli danej SKP będzie odbywało się raz w roku celem sprawdzenia warunków i sprawności wyposażenia znajdującego się w stacji, dokumentacji i jej weryfikacji; w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości właściciel SKP będzie musiał liczyć się z karami finansowymi, a jeśli po kolejnej kontroli znów zostaną wykryte uchybienia, stacja zostanie objęta zakazem jej prowadzenia;
  • kontrole weryfikujące działalność SKP – będą mogły być przeprowadzane wyłącznie przez osoby mające wykształcenie średnie branżowe lub średnie z 3-letnią praktyką.

Warto dodać, że planuje się też wprowadzić pewną nowość, której celem jest sprawdzenie rzetelności diagnosty – chodzi o tzw. procedurę ponownego przeglądu. To ciekawe rozwiązanie zarówno dla właściciela pojazdu, jak i stacji, bowiem pozwoli rozstrzygnąć ewentualny spór pod okiem przedstawiciela organu kontrolnego. O co chodzi? Jeśli w mniemaniu klienta stacji badanie zostało wykonane niefachowo (w domyśle: skutkujące negatywnym wynikiem badania), to może on w ciągu 2 dni roboczych od przeprowadzenia przeglądu zgłosić wniosek do dyrektora Transportowego Dozoru Technicznego w celu wykonania ponownego badania.

Wskutek tego, przegląd jest wykonywany jeszcze raz w tej samej stacji przez tego samego diagnostę, ale pod okiem pracownika wspomnianej instytucji. Jeśli okaże się, że diagnosta nie stosował się do przepisów dotyczących prawidłowego wykonania przeglądu i zostanie to udowodnione, to najpierw będzie zobowiązany wydać zaświadczenie o pozytywnym przejściu badania technicznego, a kosztem procedury ponownego przeglądu zostanie obciążony właściciel stacji. Jeżeli natomiast diagnosta wykonał swoją pracę prawidłowo, koszt spada na wnioskodawcę, czyli właściciela pojazdu.

Podsumowanie

Na zakończenie warto podsumować klasyka i rzec, iż: „życie to ciągła zmiana”. Jednak jako ripostę można zacytować innego, a mianowicie: „co za dużo, to niezdrowo”. Tak mniej więcej wygląda obecna sytuacja w zakresie planowanych zmian przepisów dla zmotoryzowanych. Po raz kolejny potwierdza się stara reguła, w myśl której najłatwiej i najskuteczniej sięga się do kieszeni kierowców. Nowe projekty przepisów aż nazbyt dobitnie to pokazały. Z drugiej strony, warto mieć na uwadze postulaty właścicieli SKP, którym w ostatnich latach przybywało kolejnych obowiązków aniżeli realnych wpływów z tytułu ich wykonywania. Postulowane zmiany co do zasady mają dobre założenia, bowiem jest to krok w kierunku poprawy bezpieczeństwa na polskich drogach. Ale czy nie dałoby się tego zrobić taniej i bez uchwalania kolejnych tomów aktów prawnych? No bo na co nam przeregulowane prawo, skoro nie potrafimy go skutecznie egzekwować? Niezależnie od naszych pobożnych życzeń, wszystko wskazuje na to, że podczas rutynowego badania technicznego przeciętny Kowalski zapłaci znacznie więcej, zaś typowy diagnosta zarobi nieco więcej, kosztem kolejnych obowiązków i odpowiedzialności. Z kolei różnej maści cwaniacy tak z jednej, jak i z drugiej strony barykady będą szukać nowych sposobów do balansowania na granicy prawa.