Chociaż hasło „pandemia” wciąż jest odmieniane przez wszystkie przypadki, to z czystym sumieniem można rzec, że tylko przyspieszyła trend, który był już widoczny od kilku lat, a mianowicie – wzrost sprzedaży kamperów oraz coraz częstsze przebudowy vanów na właśnie takie pojazdy. Poczucie wolności, pełna mobilność oraz namiastka domu to coś, co rozpala wyobraźnię wielu osób zmotoryzowanych, bowiem to świetny sposób, by przeżyć wspaniałe chwile, a być może przygodę życia. Jednak każdy, kto choć raz przeglądał ogłoszenia z takimi cackami, to zapewne został szybko sprowadzony na ziemię przez… ceny. A te nierzadko osiągają pułap nawet kilkuset tysięcy złotych w przypadku nowych egzemplarzy i ok. 100 tys. zł za kampery w przyzwoitym stanie. Bardzo kuszącą alternatywą wydaje się być zakup znacznie tańszego i pojemnego busa bądź dostawczaka i zmiana jego przeznaczenia na pojazd do coraz modniejszego modnego caravaningu. Dlatego postanowiliśmy złapać byka za rogi i niniejszy wpis poświęcić temu, jak zgodnie z prawem wykonać taką zmianę przeznaczenia busa na upragnionego kampera.

Co trzeba wiedzieć zanim zainwestujesz w przeróbkę?

No jak to co – to jasne jak słońce – najpierw trzeba skoczyć na główkę w morze przepisów, których bezwiedna produkcja jest specjalnością elit władzy od niepamiętnych czasów. Regulacje, rozporządzenia, wymogi czy obowiązki mogą niejednego zapaleńca przyprawić o zawrót głowy, jednak bez nich ani rusz.

Na początek polecamy zajrzeć do:

Po takiej lekturze (tylko dla wytrwałych) będziemy wstępnie uzbrojeni w wiedzę, która pomoże nam dość odważniej i pewniej przystąpić do realizacji marzeń o własnym kamperze. Dodatkowo badźmy na bieżąco z ofertą rynkową używanych dostawczaków i polujmy na egzemplarze w dobrym stanie technicznym, gdyż te znikają w mgnieniu oka.

Jak krok po kroku przebudować furgon w kampera?

Krok 1. Wybierz pojazd i zleć przeróbkę

No dobrze, zainwestowaliśmy w nienagannego blaszaka z homologacją „ciężarowy” o DMC 3,5 t (kategorii N₁), który w naszym mniemaniu idealnie spełni rolę kempingowego łazika, więc zacznijmy od znalezienia firmy, która zajmuje się profesjonalną adaptacją dostawczaków i przeróbką na kampera. Co ciekawe, przepisy definiują kampera jako „pojazd specjalny – przeznaczenie: pojazd kempingowy”, który wymaga odpowiedniej homologacji, a ta obejmuje m.in. siedzenia. Dlatego w przeróbce tak ważne jest zastosowanie wymaganego (homologowanego) rodzaju foteli, których ceny, z racji boomu na caravaning, poszybowały i obecnie cena za sztukę to zwykle od 1000 zł wzwyż. Do tego dochodzą co najmniej dwa mocowania typu ISOFIX, pasy bezpieczeństwa z kotwiczeniem o określonych parametrach, modyfikacja ściany grodziowej itd.

Pamiętajmy, że montaż elementów konstrukcyjnych zgodnych z przepisami musi dokonać firma zarejestrowana w ewidencji przedsiębiorców lub Krajowym Rejestrze Sądowym pod kodem (lub jednym z wielu kodów definiujących działalność) PKD 50.20.A lub 45.20.Z, co oznacza, że dany podmiot zajmuje się m.in. „konserwacją i naprawą pojazdów samochodowych”. Nie zapomnij o paragonie/fakturze oraz zaświadczeniu, w którym opisano zakres wykonanych prac. Ktoś zapyta: a może nie bawić się w formalną przeróbkę auta ciężarowego tylko zostawić jego homologację? Wszystko byłoby w prawie porządku, gdyby nie to, że takimi samochodami nie wolno przewozić osób na „pace”, a ponadto takie „ciężarówki” mają ograniczony wjazd i parkowanie do miejsc, w których chcielibyśmy się zatrzymać na dłużej np. podczas urlopu. Nie mówiąc już o zdarzeniu drogowym, gdzie byliby ranni…

Krok 2. Wizyta u motorzeczoznawcy

Nasz furgon wygląda już jak rasowy kamper, więc udajmy się do najbliższego rzeczoznawcy samochodowego, który ustali nowe parametry techniczne oraz sprawdzi, czy wszystko jest zgodne z przepisami o wyposażeniu pojazdów. I najczęściej jest to formalność, która tuż po weryfikacji, od razu pozwala jechać do Okręgowej Stacji Kontroli Pojazdów. Ale i tutaj są wyjątki. Jeśli w naszym blaszaku dokonaliśmy większych zmian jak np. dodanie nowych miejsc siedzących, wydłużenie ramy czy innych, poważniejszych ingerencji w konstrukcję pojazdu, to jesteśmy zobligowani zwrócić się do Przemysłowego Instytutu Motoryzacyjnego w Warszawie (w skrócie PIMOT) lub do Instytutu Transportu Samochodowego również w stolicy (ITS), aby uzyskać stosowne zaświadczenie o spełnieniu wymogów do zmiany homologaccji. Tutaj również spodziewajmy sie opłat.

Krok 3. Akcyza i Urząd Skarbowy: przeróbka zwolniona do 30.06.2022 r.

To najbardziej kontrowersyjny etap całego procesu. Najnowsze zmiany w prawie akcyzowym (luty/marzec 2021 r.) mają w swym założeniu ukrócić proceder omijania przepisów przy sprowadzaniu luksusowych aut, jednak tym sposobem oberwało się również kamperom. Chodzi o to, że kiedy ktoś sprowadzał do Polski bardzo drogi samochód o dużej pojemności, musiałby zapłacić nawet 18,6% akcyzy. Dla 2-letniego Bentleya Bentayga z silnikiem W12 6.0 TwinTurbo TSI, który kosztuje blisko 1 mln zł, akcyza wyniosłaby ok. 186 000 zł. Dlatego takie osoby/firmy, dokonując zakupu np. w Niemczech robiły tam „formalną przeróbkę” na pojazd specjalny (zwolniony z akcyzy) i tym sposobem wwoziły go do Polski. W efekcie w kieszeni zostawała pokaźna suma.

Wszystko wyglądałoby dobrze – cwaniacy mieliby trudniej, a budżet państwa otrzymałby większe wpływy, ale diabeł tkwi w szczegółach. Bowiem są ludzie, których często nie stać na nowego kampera, ale chcieliby kupić używanego lub przebudować dostawczaka, jednak zmiany w prawie obejmą szeroką gamę pojazdów specjalnych z kamperami włącznie. Nieważne czy są sprowadzane, czy przerabiane na miejscu, od 01.07.2022 r. akcyza będzie naliczana dodatkowo od pojazdów przebudowywanych na kampery. Pół biedy, jeśli załapiemy się na 3,1% (auta o pojemności do 2000 cc), ale przy stawce 18,6% (auta o poj. pow. 2000 cc) marzenia mogą legnąć w gruzach, przynajmniej dla tych, którzy nie są zbyt zamożni. Dlatego zalecamy realizację planów o budowie własnego kampera najpóźniej do 30.06.2022 r., bowiem rządzący w ramach uszczelnienia poboru z podatku akcyzowego przewidują objęcie nim również zmianę przeznaczenia pojazdu na pojazd specjalny typu kamper.

Zatem w tym kroku na razie nie musimy płacić akcyzy od przeróbki, jednak gdy na własną rękę sprowadzimy gotowego kampera, to naszym obowiązkiem jest zawitać do lokalnego Urzędu Skarbowego w celu zapłaty wspomnianej akcyzy. Jest na to 30 dni, od dnia zakupu auta za granicą (wtedy będzie potrzebne też złożenie deklaracji AKC-U/S w ciągu 14 dni od przekroczenia granicy – więcej info tutaj). Nie zwlekaj z tym do ostatniego momentu oraz nie zapomnij o pokwitowaniach i opłaceniu podatku od czynności cywilno-prawnych (PCC) w wysokości 2% od rynkowej wartości pojazdu.

Krok 4. Jedź do Okręgowej Stacji Kontroli Pojazdów

Zapewne dobrze znasz to miejsce, jednak tym razem przygotuj siebie i swój nowy nabytek na rozszerzoną inspekcję składającą się z dwóch badań technicznych. Pierwsze dotyczy sprawdzenia dokonanych modyfikacji w konstrukcji samochodu, co wiąże się z kosztem 82 zł. Natomiast drugie badanie to klasyczny przegląd rejestracyjny, za który zapłacisz 99 zł, czyli razem 181 zł. Bądź wyczulony na porcję kolejnych zaświadczeń z badania, gdyż tutaj ważne jest, abyś otrzymał potwierdzenie, że pojazd spełnia wszelkie wymogi techniczne i może zostać dopuszczony do ruchu. Sprawdź, czy zgadza się nowa liczba osób, które możesz przewozić przyszłym kamperem.

Krok 5. Ubezpieczyciel i wydział komunikacji

Generalnie to jest formalność, ponieważ wykup polisy OC w tym przypadku nie różni się od tej, którą zawieramy np. dla osobówki. Dla świętego spokoju możemy pokusić się o pełny pakiet.

Następna wycieczka to wydział komunikacji (masz na to 30 dni od dnia wykonania badania technicznego), gdzie najpierw będziemy musieli zebrać całą dotychczasową dokumentację (z poprzednich kroków) i dostarczyć ją do urzędu miasta/starostwa w celu zmiany danych w dowodzie rejestracyjnym i ogólnie zarejestrowania pojazdu na nowego właściciela, czyli Ciebie. Koszty – standardowo zapłacisz 180,5 zł (przerejestrowanie z innego powiatu) lub 81 zł (ten sam powiat). Zmiana danych w dowodzie rejestracyjnym to wydatek 54,5 zł, a jeśli rejestrujesz pojazd z zagranicy, to przygotuj 256 zł i tłumaczenia dokumentów ok. 300 zł.

Brawo! Teraz masz już wymarzonego kampera, więc możesz jechać na wakacje gdzie tylko chcesz, mając ze sobą kawał dobrze wyposażonego wozu.

Przerabiać samodzielnie czy zlecać profesjonalistom?

Temat rzeka, jednak przepisy mówią jasno, że powinna to zrobić firma, choć są majsterkowicze, którzy wykonują przeróbkę samodzielnie, a formalności załatwiają w zaprzyjaźnionej firmie, wydając zaświadczenia i dokumenty. Generalnie, jeśli wymogi z zakresu homologacji i bezpieczeństwa są spełnione i potwierdzi to niezależny organ (PIMOT, ITS), to nie ma przeszkód. Mimo to zawsze rekomendujemy, by czasochłonne naprawy czy przeróbki zlecać fachowcom, którzy mają wiedzę, doświadczenie, lepszy dostęp do części oraz mogą wykonać za nas część papierologii i doradzić w niejasnych sytuacjach.

Podsumowanie

Nie ulega wątpliwości, że podróż własnym domkiem na kółkach to doskonała możliwość spędzenia wspaniałego urlopu na swoich zasadach bez pilnowania regulaminów i dób hotelowych, które w dodatku są obecnie zamknięte lub dostęp do nich jest mocno ograniczony.

Jednak zakup takiego pojazdu wiąże się z dość dużym wydatkiem i od niedawna opłatą akcyzy. Jeśli natomaist zakupimy furgon i dokonamy zmiany jego przeznaczenia na kampera (zmiana homologacji) do 30.06.2022 r., to będziemy zwolnieni ze wspomnianej akcyzy. Wtedy pozostaną tylko koszty samych części, elementów wyposażenia i robocizny, dlatego radzimy poszukać używanego furgonu we względnie dobrym stanie technicznym (cena ok. 40 tys. zł). Z kolei Ci, którzy myślą o budowie własnego kampera w dłuższej perspektywie czasowej i chcieliby nieco zaoszczędzić na podatkach, powinni poszukać auta o poj. do 2000 cc (akcyza 3,1%). Co do przebudowy: samodzielną przeróbkę można wykonać i za 10 tys. zł, jednak warto przygotować na ten cel kwotę rzędu 30-50 tys., aby cieszyć się wyposażeniem na miarę kampera. Przynajmniej tak mówią osoby, które podjęły się takiego wyzwania. Jedno jest pewne – niczego nie żałują i zrobiłyby to jeszcze raz, bowiem taka cena za wolność to… żadna cena.